Strona główna

Extra!

  Dowcipy
  Telenowyela
  Powiedzonka belfrów
  Linki
  Wierszyki o Aichy
  Days of connection
  Poczta
  Siatkówka
  Badania
  Porównanie maluchów
  VW Polo
  Ranking kąpielisk
  Najbrzydsze budynki
  Browarki
  NIC
  Bieszczady
  Strzelnica
  Akcja "Rondo"
  Górka
  Testy samochodów
  Ognisko u Hołka
  Osiemnastka
  Kraków
  Inauguracyjny mecz
  Stłuczka na rondzie


Wydarzenia

Nasza klasa

Nasi nauczyciele

Nasza szkoła

Galeria

Gazetka
  Extra! - Telenowyela




































































"Telenowyela" jest krótkometrażowym, amatorskim filmem nakręconym przez kilka osób z obecnej klasy 3B (i nie tylko) w 1999 roku. Tutaj dowiesz się dosłownie wszystkiego na temat tego wspaniałego dzieła!



Skąd tytuł?
"Telenowyela", to nic innego, jak zbitka imion głównych bohaterów filmu. "TELE-NOWY-ELA"!!!



Skąd taki pomysł?
Twórcy "Telenowyeli" nie byli wcale pierwszymi osobami z klasy, które podjęły się nakręcenia filmu. Wcześniej na ten pomysł wpadła grupa "filmowców" w składzie Marcel Pioruński, Rafał Przybkowski, Jacek Janiszewski, Krzysztof Jasiołek, Andrzej Nowak oraz Michał Jagieła. Postanowili stworzyć krótki filmik na podstawie śmiesznego opowiadanka ściągniętego z Internetu. Film miał mieć tytuł "Spotkania V Stopnia" i miał opowiadać o "serdecznym" przyjęciu kosmity przybywającego na naszą planetę. Wymienione osoby miały rozpocząć zdjęcia 9 kwietnia 1999, ale plany pokrzyżowała im pogoda. Pomysł nakręcenia filmu podchwycił Piotr Nowaliński i przedstawił swoją propozycję Jackowi Hołyszowi i Łukaszowi Puskarczykowi. Ci natychmiast się zgodzili, i już po kilkudziesięciu minutach ustalono, o czym będzie film, a nawet jaki będzie jego tytuł!

PS: "Spotkania V Stopnia" niestety nie powstały - konkurencyjna grupa filmowców nie mogła się dogadać co do szczegółów i z ich zdjęć nic nie wyszło...



Rys akcji
"Telenowyela" to opowieść o niezbyt udanym małżeństwie Eli (Jacek Hołysz) oraz Telego (Łukasz Puskarczyk). W ich życie niespodziewanie wkracza Nowy (Piotr Nowaliński), którego pojawienie się prowokuje masę nieprzewidzianych sytuacji.

Na początku filmu poznajemy nudne życie zniechęconych i nie pasujących do siebie mężczyzny i kobiety, którzy nie znoszą się nawzajem i wcale się z tym przed sobą nie kryją. Pewnego dnia Ela spotyka w sklepie fascynującego mężczyznę, któremu i ona się bardzo podoba. Żadne z nich nie jest jednak w stanie zdobyć się na pierwszy krok. Okazuje się jednak, że nowo poznany mężczyzna (Nowy) jest handlowym partnerem męża Eli - Telego. Ten zaprasza Nowego do siebie na kolację. Ela jest wniebowzięta... Film jednak nie kończy się żadnym happy-endem! Końcówka jest bardzo zaskakująca i chyba tylko wykwalifikowaniu psychologowie są w stanie przewidzieć zakończenie.



Twórcy i obsada
Film nakręciły w sumie cztery osoby: Piotr Nowaliński, Łukasz Puskarczyk, Jacek Hołysz i Piotr Hołysz. Trudno jednoznacznie przyporządkować udział poszczególnych osób, gdyż każdy zajmował się wszystkim po trochu. Niemniej jednak można jednoznacznie stwierdzić, iż główne role zagrali Jacek Hołysz (z uwagi na swoją nietypową budowę anatomiczną zagrał jedyną postać żeńską w filmie - Elę), Piotr Nowaliński (jako Nowy) oraz Łukasz Puskarczyk (jako Tele). Krótki epizod zagrał także Piotr Hołysz (wystąpił jako sklepowy chłopak od brudnej roboty).



Realizacja
Zdjęcia do filmu rozpoczęły się dokładnie 9 kwietnia 1999, natomiast 24 kwietnia 1999 nakręcono ostatnią scenę.

Scenariusz przewidywał, że akcja nie będzie się rozgrywać w plenerach, a jedynie w zamkniętych pomieszczeniach. Ponieważ budżet filmu prawie w ogóle nie przewidywał takiej pozycji, jak "scenografia", wszelkie wnętrza ukazane w filmie są naturalnymi wnętrzami mieszkań aktorów. Główny wątek filmu odbywa się w mieszkaniu Hołyszów, poza jedną sceną, którą nakręcono w mieszkaniu Łukasza Puskarczyka.

Kamerę i kasety dostarczył Piotr Nowaliński, gdyż jako jednyny dysponował tego typu sprzętem.

Ponieważ pierwszego dnia zdjęciowego nie mogli zagrać wszyscy aktorzy, nakręcono reklamę sponosora, poprzedzającą właściwy film.

Następnego dnia można już było rozpocząć poważne kręcenie. I tu zaczęły się schody. Autorom filmu nagrywane sceny wydawały się tak śmieszne, że czasem trzeba było je wielokrotnie powtarzać. Poza tym tylko pierwsze kilka minut filmu powstało według wcześniej napisanego scenariusza. Cała reszta była jedną wielką improwizacją! 17 kwietnia ekipa prawie się załamała. Nieopatrznie skasował się kawałek nagranego wcześniej materiału i kilka minut trzeba było nakręcić od nowa. Problem był tym większy, że filmowcy "pozbyli się" ujęć nakręconych u Łukasza Puskarczyka, podczas gdy głównym studio było mieszkanie Hołyszów. Musieli więc znowu dokonać trudnej operacji transportu sprzętu i scenografii. Zresztą ten moment widać na filmie, podczas sceny handlu narkotykami pokój jest oświetlony naturalnym światłem słonecznym, na dworze jest jasno (są odsłonięte żaluzje). Jednak już chwilę później nie wiadomo dlaczego pokój oświetlony jest sztucznie, a żaluzje zasłonięte!

Takich realizatorskich błędów było znacznie więcej, ale na szczęście mało kto je za pierwszym razem zauważa. Wynika to pewnie z bardzo wielu dynamicznych zwrotów akcji, widz nie ma czasu na dokładne analizowanie oglądanych scen. A jest ona właśnie taka, gdyż nie istniał żaden pisany scenariusz. Kręcąc film ekipa znała przebieg akcji najwyzej z 2-3 minutowym wyprzedzeniem! Dlatego właśnie scenariusz nie jest spójny, jedna scena wcale nie musi wynikać z drugiej. Może to być utrudnieniem dla widza, tym bardziej, że śmiejącym się widzom trudno jest się dokładnie skoncentrować i analizować oglądane sceny.

W filmie widać bogactwo wyobraźni twórców. Nie brak tu wymyślnych efektów specjalnych i dźwiękowych. Kaskaderskie sceny to między innymi bójka Eli ze sprzedawcą w sklepie, spektakularny upadek Eli w sklepie, a także straszliwe sceny śmierci niektórych bohaterów. Krew i dym pojawiają się w tym filmie często, dlatego nie polecamy go młodszym widzom, których delikatna psychika mogłaby nie znieść wielu makabrycznych momentów.

Film posiada też podkład muzyczny! Podczas napisów początkowych wita nas tajemnicza, mroczna muzyka Marka Snow'a "The X-Files Theme". Póżniej przewijają się utwory Metalliki (Unforgiven), Beastie Boys, a nawet marsz Johanna Straussa!



Reakcja publiczności.
W sumie "Telenowyelę" obejrzało ponad 30 osób, co jest wielkim sukcesem zważywszy na to, że film nie jest przeznaczony dla szerszej widowni - po prostu nie wszyscy byliby w stanie zrozumieć zawarte w nim treści... Oto opinie niektórych widzów:

...Film bardzo mi się podobał. Podobały mi się napisy początkowe, oraz świetne kreacje: Nowego-luzaka, Eli-laski oraz Telego-jej męża. Podobała mi się też muzyka i efekty specjalne...

...Film zwalił mnie ze stołka. Śmiałem się jak nigdy (nawet z redaktora naczelnego Gazetki"?" nie śmiałem się nigdy tak, jak z tego filmu). Trudno mi wyróżnić konkretną scenę, gdyż podobały mi się wszystkie...

...Film był bardzo interesujący, choć fabuła była nieprzemyślana i zawiła. Zauroczyły mnie efekty specjalne. Ale najbardziej podobała mi się realistyczna i pełna wyrazu gra Łukasza Puskarczyka...

...Swą opinię chcę wyrazić
I nikogo przy tym zrazić.
Według swego więc mniemania
Film jest nie do opisania.
Gra aktorów z nóg mnie zwala
Dźwięk oddychać nie pozwala.
Idąc długo, buty zedrzeć,
Do Pluskiego się też wedrzeć -
Warto było, szczerze mówię
Chyba Howard Pictures polubię...

...Film był bardzo ciekawy, pouczający i humorystyczny. Gra aktorów nie była może wyśmienita, ale była zadowalająca i ekspresywna. Moje ogólne wrażenia są więc dodatnie, bardzo dodatnie...

...Film był super. Był ciekawy, aktorzy byli super: Jacek jako Ela, Piotrek i oczywiście Łukasz. Akcja była fajna. Oglądałam go z koleżanką, śmiałyśmy się 2cm od telewizora!...



Wnioski
"Telenowyela" nie miała być filmem profesjonalnym. Nawet nie miała takiego udawać. Film ten miał być po prostu śmieszny, a jego dowcipność podnosi właśnie całkowita amatorszczyzna twórców. Mocną stroną filmu nie jest więc scenografia (kiepska), dialogi (banalne) albo scenariusz (bardzo naiwny). Paradoksalnie, najmocniejszą stroną jest amatorskie aktorstwo! Amatorszczyzna aktorów jest tak śmieszna, że naprawdę ogląda się ten film z wielką przyjemnością. Dzięki temu nawet po oglądnięciu kilkanaście razy tego "arcydzieła" ciągle się śmiejemy...



To nie koniec!
Zachęceni sukcesem "Telenowyeli", jej twórcy zamierzają nakręcić kolejne dwa filmy. Jeden z nich będzie 60-minutowym filmem drogi, drugi będzie parodią jednego z programów telewizyjnych. Na razie trudno coś bliżej powiedzieć, gdyż prace prowadzone są w tajemnicy. Twórcy obiecują jednak, że nowe produkcje będą lepsze od "Telenowyeli" w każdym szczególe. Czekajmy więc na premiery!